czwartek, 14 stycznia 2016

Siostry na zawsze razem. Wiejemy do lasu.



Przeczytałam ostatnio ciekawą książkę "Wiejemy do lasu". Co prawda przeczytałam ją na konkurs, ale jak widać nawet lektury potrafią być interesujące.



Książka jest o trzech siostrach: najstarszej - Aurorze, średniej - Storm oraz najmłodszej (ale mimo wszystko bardzo inteligentnej) - Ani. Przy porodzie Ani umiera ich matka, która na łożu śmierci daje Storm tajemniczą piszczałkę. Zwykłą zabawkę, a jednak matka mówi jej, żeby używała jej tylko w największej potrzebie. Ojciec odchodzi z bliżej nieokreślonych powodów, a siostry zostają prawie sierotami, ale ich życie nie zmienia się tylko przez odejście rodziców...
Zza drzewa wychynęła wilczyca. przez ułamek sekundy patrzyła na Storm, a Storm na nią. "Groza" - pomyślała Storm. "Obiad" - pomyślała wilczyca, a potem spojrzała na siostry Storm i pomyślała "deser". I tu bestia grubo się pomyliła, bo Storm w jednej chwili wrzasnęła na rodzeństwo, by uciekało na drzewo, a sama zaczęła ciskać w wilczycę skalnymi ciasteczkami, których miała pełne kieszenie. Zwierze zawahało się, nie umiejąc wybrać - czy gonić za deserem, czy zadowolić się przystawką. Potem zaś, uznając, że cały obiad może uciec, warknęło gniewnie i rzuciło się Storm do gardła. 
[Lyn Gardner "Wiejemy do lasu"]

1. Akcja

   Akcja rozpoczyna się w Rajskim Zakątku - domu Aurory i Storm (oczywiście jeszcze mieszkają z nimi  rodzice). Storm strasznie się nudzi, ponieważ starsza siostra zakazuje jej przekraczać murów Rajskiego Zakątka. Jednak młodsza siostra uważa, że umrze z nudów, a że nie jest zbyt posłuszna udaje się do lasu - ciemnego i tajemniczego. Wskakuje na wóz, który akurat przejeżdża i zasypia. Budzi ją głos zaskoczonych ludzi, więc zeskakuje z wozu i ucieka. Okazuje się, że dotarła do miasteczka, a dokładniej do Grajkowa, którego nazwy ulic typu Opuszczony Zaułek czy Szczurza Pułapka mrożą krew w żyłach. Co chwilę zauważa przemykające po ulicach lub kryjące się po kątach szczury. Już chce wracać do domu, gdy nagle słyszy dźwięk dzwonu i nawoływanie herolda. Widzi ludzi idących w stronę ratusza i sama do nich dołącza. Dowiaduje się, że do miasteczka został przyjęty tępiciel szczurów - doktor De Wilde, którego spojrzenie jest nie do zniesienia. Otacza go sześć wilków. Gdy spotkanie się kończy Storm szuka wozu, który podwiezie ją do domu, a pomoc proponuje jej Netta. Dziewczynka dociera do domu, a Aurora nie zauważa, że wybrała się na spacer.      Pewnego dnia Storm słyszy krzyki z domu. Biegnie do pokoju rodziców i okazuje się, że jej mama urodziła małe dziecko, lecz sama czuje się niezbyt dobrze. Prosi Storm aby została z nią na osobności. Matka mówi córce, że jest najsilniejsza z całej rodziny daje jej piszczałkę i mówi, że ma używać instrumentu tylko w największej potrzebie. Chwilę potem umiera, Najmłodsza siostrzyczka zostaje nazwana Aniani (w skrócie po prostu Ani). Po pewnym czasie ojciec odchodzi. Tak zaczynają się przygody trzech prawie sierot.

2. Postacie

Storm - dziewczyna w wieku zakładam (bo w książce nie jest napisane lub ja nie doczytałam) około 10 lat. Lubi chodzić po drzewach i robić fajerwerki. Jest nieposłuszna, odważna, przewidująca i skłonna do gniewu. Ta postać spodobała mi się szczególnie dlatego, że jest bardzo odważna i ma silną wolę, choć może nie zawsze...
Aurora - piękna dziewczyna w wieku około 15 lat, lubi robić porządki i pomagać innym. Jest strachliwa, a jej największa pasja poza sprzątaniem to gotowanie. Bardzo kocha swoje młodsze siostry i stara się dla nich dobrze, lecz nie zawsze im się to podoba.
Ani - mała dziewczynka w wieku około 1 roku życia, inteligentna, słodka, nieprzewidywalna i bardzo podobna do mamy.
Doktor De Wilde - mężczyzna (albo raczej nie mężczyzna, ale kim jest wam nie powiem), bezwzględny, okrutny i mściwy szczurołap. Można by o nim powiedzieć mnóstwo interesujących rzeczy, ale te informacje pojawiają się dopiero na końcu książki. Jednym słowem - jest bardzo ciekawa postać.
Kit - nie wiadomo, czy dobry, czy zły przystojny młodzieniec z jednym okiem lodowato niebieskim, a drugim szmaragdowym. Podczas czytania czasami mi się podobał, a czasem nie. Kit to postać z
bardzo zmiennym charakterem.

3. Podsumowanie 

Fabuła "Wiejemy do lasu" jest bardzo interesująca i pełna zwrotów akcji. Uważam, że jest to ciekawy pomysł i raczej niewykorzystywany w innych książkach. Tajemnice do rozwiązania wzbudzają ciekawość w czytelnikach oraz chęć poznania dalszej treści. Bohaterki mają wiele przygód ciekawie i przystępnie przedstawionych, ale niektóre słowa są trochę trudne, a niekoniecznie powinno tak być w książce dla dzieci. Akcja wywołuje u czytelników strach i smutek czy radość - w zależności od przygód bohaterów. Oceniłabym te książkę 8,5/10

4. Polecam

Bardzo polecam wam tą książkę. Ma wiele nawiązań do baśni typu "Roszpunka"
czy "Jaś i Małgosia" oraz dużo zwrotów akcji. Akcja była tak ciekawa, że sama nie mogłam się oderwać od książki i jedna godzina mijała jak kilka minut. Na początku było - mimo, że trochę smutno - tak trochę, może słodko? Może fajnie? A od połowy zrobiło się tak trochę mrocznie. Nie chcę tym nikogo zniechęcać, książka była bardzo interesująca. Polecam ja wszystkim, a szczególnie osobom, które lubią książki przygodowe (tak jak ja).

Storm, Aurora i Ani - na zawsze razem
Twyla         

7 komentarzy:

  1. Bardzo zachęcająca recenzja. Może przeczytam w wolnej chwili
    Z.C

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że tak zwane trudne słowa w tekście nie są przeszkodą, raczej powinny zachęcać do czytania, ponieważ powodują rozwój intelektualny i uczą elokwencji.
    BJ

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się jeszcze z tą książką, ale chyba nie moje klimaty ;)
    Fajnie napisana recenzja :D
    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie?