piątek, 22 stycznia 2016

Ku wolności bez miłości. Córka Czarownic.


Córka Czarownic to książka fantasy, ale takie klasyczne. Czarownice, magia, itd. Tę książkę tak samo jak "Wiejemy do lasu" czytałam na konkurs i muszę przyznać, że ten kto wybierał te książki do przeczytania musiał mieć dobry gust...


Akcja

Luelle jako dziecko dorasta pod opieką starej kobiety nie wiedząc nic o swoim przeznaczeniu. Co chwila musi uciekać wraz ze swoją opiekunką. Pewnego razu podczas ucieczki zauważa, że gonią ją ludzie na koniach, i gdy już prawie ją łapią, czuje że zmieniła się w małą choineczkę. Tego dnia Luelle dowiaduje się, że jej opiekunką jest czarownica...

Fabuła "Córki Czarownic" jest bardzo interesująca i dość oryginalna. Posiada ona trochę kliszy*,
ale uważam że są one dobrze wykorzystane. Podoba mi się, że gdy Luelle zmienia swoje opiekunki, przez każdą jest nazywana inaczej: Dziecko, Dziewczynka, Panienka, Dziewczyna. Pomaga to czytelnikom wyobrazić sobie, że główna bohaterka dorasta, a jest to ważne w tej powieści.

Dorota Terakowska w Córce Czarownic okazuje się równa swoim mistrzom. Świat wędrówek Luelle - Dziecka, Dziewczyny, Panienki, Dziewczyny, (...) mógłby być także rozrysowany mapą podobną do tych, w które Tolkien zaopatrywał królestwo hobbitów 
Ewa Nowacka "Nowe Książki"

Postacie

Luelle - dziewczyna, nie da się powiedzieć w jakim jest wieku, gdyż przez całą powieść dorasta. Szybko się uczy i jest bardzo odważna, ale lubi być nieposłuszna, jest gniewna i uparta. Podoba mi się ona, ponieważ choć z wiekiem jej złe cechy narastają, to gdy zaczyna dojrzewać stają się one coraz słabsze.
Czarownice - cóż, nie opisuję każdej czarownicy z osobna, ponieważ wszystkie mają prawie identyczny charakter i chociaż każda zna się na czym innym, to pewnie gdybym poprzewracała sobie kartki i natrafiłabym na jakiś dialog czarownicy z Luelle, to głównie z tematu ich rozmowy wywnioskowałabym z którą z opiekunek główna bohaterka rozmawia. Oprócz tego uważam, że czarownice to sympatyczne postacie. Są surowe i tajemnicze, ale bardzo dobre.
Ajok - pojawia się on dość późno, ale mogę coś o nim napisać, gdyż jest ważny dla fabuły. Jest to chłopak, który kocha poezję, jest dobry, ale słaby - głównie jeśli chodzi o siłę fizyczną, ale mimo wszystko lubię go.

Muszę jeszcze wspomnieć o innych wadach i zaletach tej książki. Okładka - ładna, podoba mi się, a czcionka, którą powieść jest napisana - niezbyt prosta a zarazem łatwa do rozczytania. W tej książce nie ma obrazków, a tytuły rozdziałów to tylko cyfry rzymskie...

Książkę czytało mi się przyjemnie, ale zauważyłam w niej coś co mnie zdziwiło i trochę mi przeszkadzało. Mianowicie: autorka napisała Córkę Czarownic w czasie przeszłym, a tu co? W środku książki na kilka stron zmieniła go na czas teraźniejszy! No, samo pisanie powieści w czasie teraźniejszym nie jest złe, ale żeby zmieniać czas w środku książki? Tego nie rozumiem, ale całe szczęście, że potem zmieniła go z powrotem na przeszły.

Mam jeszcze jedną, malutką uwagę. Córka Czarownic (przynajmniej w tym wydaniu, które czytałam) ma na okładce małe dopiski. I w nich znalazłam malutki spoiler, co prawda na końcu książki, ale ja tam zajrzałam. I nie chodzi mi o to, że czytałam ostatnią stronę książki, tylko znalazłam ten spoiler na okładce. I jeśli będziecie trzymać tą książkę w rękach (przynajmniej ci co będą czytali to wydanie, którego zdjęcie jest powyżej), a nie lubicie spoilerów to nie polecam patrzeć na tył...

Podsumowanie

Powieść była bardzo ciekawa, trochę zaskakująca. Mimo tych paru wad, które wymieniłam, książka podobała mi się i uważam, że jest godną przeczytania lekturą. Wspaniale pokazuje ona prawdziwą wolność i niewolę. Wspomnę jeszcze, że Córka Czarownic została wpisana na Listę Honorową Christiana Andersena. Dałabym jej 7/10. Jeżeli lubicie fantasy, a niekoniecznie romanse, to jest to dla was prawdopodobnie odpowiednia książka. Więc zapraszam do czytania!
"Bure sylwetki trzech Czarownic rosną w oczach, a wkrótce wszystkie trzy rosłe, silne kobiety stoją przy nich. Tak, Czarownica Czwarta też już dawno zrzuciła swoją żebraczą skórę, ale stało się to tak niepostrzeżenie, stopniowo, że Ajok dopiero teraz spostrzegł, iż cztery Siostry są właściwie dojrzałymi  kobietami; żadna z nich nie jest staruszką, na jaką do niedawna wyglądała Siostra Czwarta. Teraz rzeczywiście przypominają Czarownice: wysokie, smukłe, o śniadych twarzach i niezwykłych oczach, z długimi, prostymi, czarnymi włosami.

  - Jutro Dzień Czaru - mówią kolejno na powitanie, jedna po drugiej, i słowa te brzmią jak zaklęcie. Ich wąski wargi uśmiechają się do Luelle, ich twarze są spokojne, gładkie, nieruchome i tylko szare oczy, gdy spoglądają w stronę świątyni, zdradzają napięcie i żal, gdy patrzą na swoją Siostrę - ptaka.

  - Jutro Dzień Czaru..." 
 D. Terakowska "Córka Czarownic"


Czarownice obraz 1

Twyla

3 komentarze:

  1. Super. Każda kolejna recenzja jest bardziej wnikliwa. Tak dalej! Czytałem kiedyś tę książkę i też bardzo mi się podobała. WJ.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę i mi te wady o których napisałaś ( oprócz spoileru ) nie przeszkadzały. Recenzja bardzo ciekawa. Z.C

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająco piszesz o tych lekturach. Chyba zacznę czytać książki o czarownicach. Dotychczas nie przeczytałam ani jednej...
    BJ

    OdpowiedzUsuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie?